Zrodzona z łez #3 Nadziei promyk zabłysnął...
#3 Z wspomnień wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Z przerażeniem popatrzyłam w stronę drzwi. A co jeśli był to Daniel po swoje rzeczy? . Mozolnie zbliżyłam się do drzwi, wypatrując przez judasza, kto to mógł być. Upierdliwcem okazała się Aga. Najwidoczniej usłyszała moje kroki, bo zaczęła się niemiłosiernie drzeć: - Alicja! Otwieraj te drzwi! Wiem, że tam jesteś! Słyszysz? Otwieraj! Cóż miałam zrobić? Nie mogłam już dalej udawać, że nie ma mnie w domu. Otworzyłam drzwi i wpuściłam przyjaciółkę do mieszkania. -Tornado tu przeszło? Jeden wielki syf tu jest!- wykrzyczała Aga, przewracając cały czas oczami. Nie odpowiedziałam nic, bo nie miałam siły na pytania i tłumaczenia. - Mam na dzisiaj rezerwację w tej nowo otwartej restauracji. I Ty idziesz ze mną - powiedziała, zbierając puste opakowania po pizzy. – I dź się umyć, bo patrząc na Ciebie można by pomyśleć, że dopiero wstałaś z grobu. Poczłapałam do łazienki, w duchu wyklinając przyjaciółkę za jej upierdliwość. Gdy wyszła...